3 sierpnia
Biznesowy poranek rozpoczęła Alicja Fornalska, fundacyjna specjalistka od spraw finansowych. Zajęcia, odbywające się w kameralnym, czteroosobowym damskim gronie, upłynęły wokół rozmów o metodach pozyskiwania sponsorów, technikach negocjacji, ale i sprawach dużo bardziej życiowych, jak wiek, uroda, a nawet waga;) To także czas wymiany wzajemnych spostrzeżeń i osobistych doświadczeń, dzielenia się własnymi sukcesami, ale i porażkami, bo przecież nie wszystko i nie zawsze się udaje. O jednym należy jednak stale pamiętać:
- Każde NIE przybliża nas do TAK - powtarzała po wielokroć prowadząca.
A co z tej nauki przydało się słuchającym paniom? Czego się nauczyły i jaką wiedzę zdobyły?
- Pogłębiłam swoją wiedzę dotyczącą pozyskiwania sponsorów oraz poprawnego pisania umów. Największy problem miałam właśnie z formułowaniem pism, z tym, co pisać po kolei: czy najpierw się przedstawić, czy opisać to, czym się zajmujemy, czy zwracamy się bezpośrednio z prośbą o coś - wyznała nam Ela Michalczuk ze Stowarzyszenia Hospicyjno-Paliatywnego "Hospicjum Płockie". - Zajęcia praktyczne dają to, że z konkretnym problemem się spotykamy "twarzą w twarz". Jesteśmy w danej sytuacji problemowej i staramy się ją rozwiązać na kilka sposobów.
Wolontariat medyczny pracował pilnie nad projektem szkolenia dla wolontariuszy, od doboru osób prowadzących począwszy, przez nabór chętnych, cykl szkoleniowy, po egzamin końcowy i ewentualne zatrudnienie. Część uczestników, pod okiem Beaty Stachowskiej, zajęła się profilaktyką uzależnień i ubieganiem się o grant na szkolenie. Wszystko po to, by umiejętnie umieć zorganizować czas wolny dla młodzieży zagrożonej uzależnieniem. Zaplanowanie czasu szkolenia, określenie celów i rezultatów czy sporządzenie kosztorysu stanowiło zasadniczą część piątkowych zajęć.
Centrum Wolontariatu zaczęło praktycznie. Nasi goście mogli się wcielić w rolę prelegenta, prowadzącego zajęcia w szkołach, choć niektórzy (według opinii samych uczestników) przemawiali raczej, jak dowódca do żołnierzy. Kontakt z uczniamii współpraca ze szkołami są szczególnie ważne i istotne, bo to właśnie nieletni są w większości wolontariuszami hospicyjnymi, czy akcyjnymi. O tym, co i jak mówić, na co zwrócić uwagę organizując takie szkolenie i jak uatrakcyjnić swoje wystąpienie wyjaśniał Kamil Kabasińki, koordynator wolontariatu w gdańskim hospicjum. Jak okiem fachowca ocenił pracę kursantów?
- Jestem bardzo zadowolony. Są to osoby, które łakną wiedzy i chcą tej wiedzy. Są krytyczni, co jest bardzo ważne, bo pozwala to na jakąś konstruktywną dyskusję i uczenie się od siebie nawzajem - zdradził nam tuż po zajęciach. - Dla mnie osobiście najważniejsze rzeczy, które chciałbym, żeby zostały uczestnikom w głowach to to, że kontakt z młodzieżą, prelekcje w szkołach są bardzo ważne jako kampania społeczna, trwająca przez cały rok. To jest łamanie stereotypów, to edukacja, bo wiadomo, że lęk jest największym wrogiem idei hospicyjnej. Wszyscy się boją, a tak naprawdę nie wiedzą czego się boją. To miało ich zachęcić do tego, żeby wśród swojej lokalnej społeczności ten lęk niwelowali, żeby była większa chęć współpracy - takiej praktycznej, ale też światopoglądowej.
Po obiedzie warsztaty medialne dla wszystkich. Pisanie notki prasowej dla dziennikarzy i organizowanie konferencji prasowej zamknęły tygodniowy cykl szkolenia. Potem jeszcze uroczyste zakończenie i wręczenie dyplomów ukończenia kursu. Wśród wyróżnień nie zabrakło i szczególnych dowodów uznania. Za nieocenioną pomoc, bezinteresowność i zaangażowanie w pracach porządkowych zostali specjalnie nagrodzeni Szymon Piotr i Robert Chrinowski. Pamiątkowe zdjęcia i ostatnie wieczorne pogaduchy zakończyły ich gdańską przygodę. Ostatnie siedem dni można streścić kultowym już słówkiem: "Generalnie było fajnie".
(aś)
2 sierpnia
Temat najpierw indywidualny, potem w obrębie małych grup, a na koniec dla całego, przeszło 20-osobowego zespołu. Taki był dzisiejszy plan. Zaczęło się pozornie spokojnie i zgodnie, choć pierwsze problemy pojawiły się na etapie drugim. Ustalenie jednego, konkretnego tematu okazało się nie taki łatwym zadaniem. "Szukam Ciebie", "Follow grant", "Obudź w sobie wolontariusza" to niektóre z wielu propozycji. Zdecydowaną większością głosów, na drodze demokratycznych wyborów, wybrano wdzięcznie brzmiące: "Nie tylko pieniążek w pomocnej dłoni". Nad stworzeniem książki o tymże tytule, przez kolejne godziny, pracowali uczestnicy szkolenia. Wszystkie pomysły i sugestie były niezwykle ważne i cenne, bo jak podkreślała prowadząca czwartkowe zajęcia, Joanna Chodkowska: "Każdy jest ważny, każdy jest obdarzony jakimś darem, obciążony jakimś doświadczeniem". Wymiana wiedzy i żywe dyskusje toczyły się m.in. wokół sposobów pozyskiwania grantów dla hospicjum, organizowania akcji (w tym przypadku Pól Nadziei) czy metod utrzymania wolontariuszy w swojej placówce. Całodniowe działania zaowocowały broszurą, z dwoma projektami okładki, autorstwa Sandry i Ani.
A co naszym kursantom dały zajęcia?
- Zgromadzona dokumentacja, pozwoli nam w przyszłości spojrzeć i znaleźć pomysł, w celu lepszej organizacji i funkcjonowania naszej placówki - mówi Sandra Richert ze Szczecina.
(aś)
31 lipca
- Z wielką radością chcę Wam powiedzieć, że będziecie twórcami filmu - rozpoczął drugi dzień szkolenia ks. Krakowiak.
Jak sam stwierdził, od dawna marzył o stworzeniu filmu o opiece hospicyjnej. Dziś w spełnianiu tych marzeń uczestniczyła grupa siódma. Bez litości i bez jakiejkolwiek konsekwencji kursanci mogli ciąć wypowiedzi, najwybitniejszych autorytetów w zakresie opieki paliatywnej, w tym m.in. prof. de Walden Gałuszko, prof. Łuczaka, prof. Żylicza czy Michała Juszczakiewicza i Jolanty Kwaśniewskiej.
Jak się podobało naszym gościom w tym filmowym Hollywood i co w pracy filmowców było najtrudniejsze? Odpowiadają sami zainteresowani.
-Najtrudniejsze były problemy techniczne - zdradziła nam Anna Suszek z Hospicjum Domowego w Puławach. - Ale pomysł w ogóle jest bardzo fajny i takie uaktywnienie kordynatorów i wolontariuszy mobilizuje do oceny, do tego, co sami możemy zaprezentować. Sami powinniśmy być reżyserami tego, co przekazać i w jaki sposób to mówić.
- Podobało mi się, że możemy wnieść coś swojego, że ksiądz był w miarę wyrozumiały i nie narzucał niczego od siebie, ale stawia na nas - dodał Arkadiusz Rogowski ze sztumskiego hospicjum.
Pokrzepieni poranną kawą i burzliwymi dyskusjami nad urokami służby wojskowej i absurdami polskiego budownictwa dróg i autostrad, wrócili do pracy szkoleniowej. Czekały na nich wykłady tematyczne z zakresu: organizacji Centrum Wolontariatu i współpracy ze szkołami czy organizowania szkoleń, prowadzone przez pracowników Fundacji Hospicyjnej. Grupa promocyjno-medialna podpowiadała, jak nakarmić informacją spragnionego wiadomości dziennikarza mediów lokalnych, jak go zainteresować swoją działalnością. Alicja Fornalska, fundacyjna specjalistka od spraw finansowych, zdradziła, jak zaprzyjaźnić się ze sponsorem. Justyna Ziętek, przed którą świat komputerów i internetu nie ma tajemnic, podpowiadała, jak stworzyć stronę internetową, zaistnieć i funkcjonować w wirtualnym świecie oraz jak wykorzystać internet dla pracy hospicyjnej. Informacje, zaprezentowane dziś zaledwie w pigułce, uczestnicy szkolenia będą mogli pogłębić w czasie piątkowych warsztatów.
(aś)
30 lipca


