HOSPICJUM realizacją chrześcijańskiego powołania do miłości bliźniego
Homilia wygłoszona w Toruniu dnia 11 września 2003 roku przez ks. dr. Piotra Krakowiaka SAC, Krajowego Duszpasterza Hospicjów, transmitowana przez Radio Maryja.
Drodzy Bracia i Siostry, zgromadzeni tak licznie w toruńskiej świątyni przyszliśmy, by dziękować Bogu za dar 10 lat służby Toruńskiego Hospicjum ŚWIATŁO.
Dziękując za dobro czynione tutaj, pragnę, byśmy podziękowali za dar Hospicyjnej służby w Polsce i na całym świecie. Zechciejmy w świetle Słowa Bożego, które daje nam dzisiejsza liturgia, popatrzeć na ten dar, jakim jest Hospicjum, jego pracownicy, wolontariusze, pacjenci i ich rodziny.
Jak chcecie, żeby Wam ludzie czynili i Wy im czyńcie - mówi do nas Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Dawajcie, a będzie Wam dane - miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną wsypią w zanadrza wasze! Powołanie do czynienia dobra stoi u początków kariery większości lekarzy, pielęgniarek, innych pracowników służby zdrowia, podobnie jak powołania nauczycieli, wychowawców, księży, osób zakonnych. CHCIAŁBYM ZROBIĆ COŚ DOBREGO - to motyw przewodni listów wielu młodych ludzi, szukających swojej drogi życiowej. Miłujcie, czyńcie dobro, przebaczajcie - takimi słowami umacnia nasze poszukiwanie dobra sam Jezus.
W to czynienie dobra i naśladowanie samego Chrystusa jest wpisana historia ruchu hospicyjnego. Idea HOSPICYJNA jest tak stara jak chrześcijaństwo. Już w starożytności, w Rzymie, powstało bowiem pierwsze hospicjum, które było miejscem gościny i ochrony dla zdrożonych i chorych pielgrzymów, przybywających do grobów Apostołów - Piotra i Pawła. Podróż do Rzymu była wówczas zupełnie inna niż dzisiaj - kilka czy kilkadziesiąt godzin w drodze - zależnie od tego czy leci się samolotem, czy jedzie pociągiem lub autokarem. Ówczesne pielgrzymowanie trwało miesiące lub lata - pieszo przez Alpy, z narażeniem życia od dzikich zwierząt, rabusiów, złej pogody. Nic dziwnego, że pielgrzymi, którzy dotarli do celu - do Stolicy Chrześcijaństwa Zachodniego - byli czasem bardzo zmęczeni i chorzy. To dla nich powstał dom, którym kierowała świecka chrześcijanka, FABIOLA, razem z innymi chrześcijanami dająca schronienie, pomoc i życzliwość dla przybywających. Wielu z nich umierało w tym domu, gdzie każdego traktowano jak samego Chrystusa - bo przecież dla Chrystusa i Kościoła udawali się w tak niebezpieczną drogę pielgrzymi.
Średniowieczny Kościół przejął tę tradycję, by w każdym cierpiącym i umierającym dostrzegać cierpiącego Chrystusa. Warto przypomnieć, że cała służba zdrowia i wszystkie szpitale były zorganizowane i prowadzone przez Kościół. Obok troski o ciało troszczono się także o duchowe potrzeby chorych i cierpiących. Najbardziej znanym przykładem jest zapewne opactwo benedyktyńskie na Monte Cassino, gdzie istniało hospicjum, szpital i apteka, prowadzone przez mnichów instytucje służące ludziom z całego regionu.
Renesansowa zmiana mentalności, a później ideały oświeceniowe sprawiły, że medycyna coraz bardziej odchodziła od duchowości i chrześcijańskich tradycji. Bywało nawet tak, że szpitale laickie bywały zwane nowoczesnymi i postępowymi, a katolickie szpitale i hospicja były określane mianem zacofanych umieralni! Dwudziesty wiek przyniósł tak duży rozdział, że medycyna wyspecjalizowana do poszczególnych organów czy komórek straciła z pola widzenia całego człowieka, którego przecież trzeba leczyć, patrząc nie tylko na jeden organ, ale na jego całe ciało, a także na jego emocje, potrzeby duchowe i religijne, a także na całą jego sytuację życiową.
Gdy rozdźwięk między nowoczesną medycyną, a całościową troską o człowieka stał się dramatyczny, Pan Bóg znalazł ludzi, którzy w czasach nam współczesnych przypomnieli światu o trosce o całego człowieka. Takimi apostołami integralnej medycyny stali się propagatorzy idei hospicyjnej. Byli wśród nich: Cicely Saundres z Anglii, Elizabeth Kuebler-Ross z USA i Matka Teresa z Kalkuty. W tym samym czasie, choć na różnych kontynentach, zaczęły mówić o trosce o całego człowieka, w tak szczególnym momencie jego życia, jakim jest jego umieranie i śmierć. Ich głos pochwycili inni: w Polsce wśród wielu osób wymienić należy śp. Ks. Eugeniusza Dutkiewicza-pallotyna, który był twórcą Ogólnopolskiego Forum Ruchu Hospicyjnego i inspiratorem powstania hospicjum w Toruniu. Dzisiaj przywołujemy Jego dar życia, bo właśnie dzisiaj mija 1 rocznica jego przedwczesnej śmierci!
Hospicjum w Toruniu świętuje swój jubileusz, dziękując Bogu za otrzymane łaski. W Polsce działa takich ośrodków ponad 100 - służąc terminalnie chorym i umierającym. Mimo tak pięknej tradycji i wspaniałych lat pracy są ciągle i takie pytania: Po co hospicja? Czy taki powrót do źródeł był potrzebny? Po co wydawać pieniądze na nieuleczalnie chorych? Pytania te świadczą o tym, że ciągle są tacy, którzy nie rozumieją potrzeby istnienia hospicjów w naszym świecie!
Dzisiejsze słowo Boże daje nam odpowiedź:
Pawłowy list do Kolosan: Jako wybrańcy Boży - obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cierpliwość...Czy jest lepsze miejsce niż hospicjum, by chrześcijanin mógł czynić miłosierdzie? Czy pełni wiedzy lekarze i studenci medycyny nie uczą się najlepiej pokory i cierpliwości, opiekując się nieuleczalnie chorymi i ucząc się, że do ostatniego oddechu są to ludzie oczekujący dobroci?
W gdańskim hospicjum im. Ks. Eugeniusza Dutkiewicza, w którym pracuję, mam okazje na co dzień oglądać te cuda dziejące się za sprawą hospicyjnej opieki. Wzruszonych i przesiadujących godzinami przy chorych studentów, pielęgniarki cierpliwie słuchające chorego, lekarzy umiejętnie informujących rodzinę i mających czas na rozmowę z pacjentem.
Hospicja są potrzebne: są szkołą miłosiernej miłości, bezinteresownej służby, prawdziwego chrześcijaństwa. Są szkołą humanizmu - bo do ostatniego oddechu patrzy się w nich na człowieka jako na jedyny i nieopowtarzalny dar, a nie na przedmiot, który należy jak najszybciej usunąć poprzez zabieg eutanazji.
Jakże nie wspomnieć tutaj cennego daru, którym stał się dla naszych wolontariuszy starszy pacjent - oficer Wojska Polskiego więziony na Syberii, rzeźbiarz i artysta, którego lata trudnych doświadczeń zamknęły na świat w postawie milczenia i smutku. W Hospicjum, dzięki pogodzie i cierpliwości wolontariuszy ten ciężko doświadczony człowiek otworzył się i w ostatnich tygodniach życia opowiedział swoją historię, która z pewnością zapadła w serca młodych ludzi...
Hospicjum jest więc szkołą życia, bo wśród tych, którzy to życie kończą i podsumowują można nauczyć się, czym ono jest naprawdę i co w nim jest najważniejsze. To dlatego Hospicja w całej Polsce podejmują akcje edukacyjne i charytatywne - by uczyć, że choroba, cierpienie i śmierć są elementami ludzkiego życia i na nic się zda unikanie tego tematu...
Hospicja są szkołą miłości. Najlepiej oddaje to postawa Matki Teresy, która jest swoistą Patronką Ruchu Hospicyjnego. Wystarczyło zobaczyć ją choćby raz - a ja miałem to szczęście - by zrozumieć, co oznaczają słowa dzisiaj przez nas śpiewane: JEŻELI MIŁUJEMY SIĘ WZAJEMNIE, BÓG W NAS MIESZKA I MIŁOŚĆ KU NIEMU JEST W NAS DOSKONAŁA! Dlatego, że Matka Teresa jest IKONĄ miłosiernej miłości, z hospicjów całej Polski wyrusza pielgrzymka na jej beatyfikację. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy, by razem z nami ruszyli do Rzymu, by uczyć się od Matki Teresy, jak bezinteresownie służyć ciężko chorym i umierającym. W siedzibie Radia Maryja, a także na stronach internetowych: www.hospicjum.info są szczegółowe informacje o tej pielgrzymce w październiku.
Hospicja są potrzebne po to, by towarzyszyć ludzkim dramatom, by ocierać łzy, by słuchać i czuwać przy cierpiących i konających. Ostatnio nauczyła mnie tego na nowo Dominika, 7 letnia pacjentka hospicjum w Gdańsku, która odeszła do Nieba kilka dni temu. Kiedy w czasie jej pobytu w Domu Hospicyjnym pojawiły się nagle silne bóle, cały nasz zespół - pielęgniarki, lekarze, wolontariusze, duszpasterze - byliśmy gotowi zrobić wszystko, by jej pomóc. Bóle nie ustawały - były mieszanką prawdziwego bólu i lęku, zmęczenia i atmosfery smutku, który mała czytała z twarzy rodziców i rodzeństwa. Potrzebowała snu, ale bała się zasnąć! Próbowaliśmy jej pomóc, ale bezskutecznie. Wreszcie padło pytanie - czego byś jeszcze chciała, Dominiczko? Było to około północy, a wszyscy tak jak ona byli już zmęczeni. Chcę paróweczkę, taką ciepła, taką jak w szpitalu! Wszyscy popatrzeliśmy na siebie zadziwieni? Pielęgniarki pobiegły szybko do lodówki, ale tam była tylko kiełbasa w plasterkach! Nie - chcę paróweczkę, taką gorącą! Co robić? Nie ma parówek w kuchni! Niewiele się zastanawiając, wyruszyliśmy z lekarką i farmaceutką na poszukiwanie parówki! Udało się ją znaleźć na plebani, podgrzać w mikrofalówce i zawieźć do domu hospicyjnego. Dominika - smutna i zmęczona uśmiechnęła się na widok upragnionej potrawy. Ale chyba bardziej dlatego, że pokazaliśmy, że staramy się dla niej zrobić wszystko, że w hospicjum jest bezpieczna! Zjadła parówkę, a zaraz potem zasnęła. My długo jeszcze z uśmiechem i łzami mówiliśmy o tak niezwykłym środku nasennym i przeciwbólowym...
Dzisiaj - jak wierzę - Dominika jest w niebie! Razem z nią tysiące i setki tysięcy ludzi, którzy w hospicjach: w Toruniu, w Gdańsku, w całej Polsce, na całym świecie - odeszli do wieczności pod opieką hospicjów. Byli przy nich ludzie - chrześcijanie, którzy w pocie czoła i ze łzami w oczach - realizują przykazanie miłości.
Dziękując Wam, drodzy Hospicjanci z Torunia, za waszą wspaniałą i bezinteresowną służbę ciężko chorym i ich rodzinom, zapraszam wszystkich tu obecnych i wszystkich słuchaczy Radia Maryja do modlitwy za Ruch Hospicyjny w Polsce i na świecie. Niech nasza bezinteresowna miłość uczy dzisiejszy świat i współczesną medycynę, że człowiek, który jest stworzony na obraz i podobieństwo samego Boga, jest cennym darem. CO BYŚCIE CHCIELI, ŻEBY WAM LUDZIE CZYNILI, I WY IM CZYŃCIE! CZY CHCIAŁBYŚ UMIERAĆ W SAMOTNOŚCI, LĘKU, BEZNADZIEI, OPUSZCZENIU? Hospicja sprawiają, że życie ma sens i wartość do ostatniej chwili - jakże chrześcijański to znak w świecie, gdzie coraz mniej szanuje się nawet fundamentalne wartości.
Matko Tereso z Kalkuty, ikono miłosiernej miłości, prowadź hospicja w Polsce i na świecie, prowadź Hospicjum w Toruniu, drogą Chrystusa miłosiernego, AMEN.


