Hospicjum to też Życie :: Wspomnienie Waldemara Płocharskiego, wiceprezesa Video Studio Gdańsk  
mapa
Fundacja Hospicyjna
Lubię Pomagać
Poznaj Partnerów Projekt Więźniowie Forum wolontariatu pomóż nam pomagać forum napisz pożegnanie
1 procent
Umierać po ludzku
Ks. Eugeniusz Dutkiewicz SAC
Wspomnienie Waldemara Płocharskiego, wiceprezesa Video Studio Gdańsk
Ks. Eugeniusz - uosobienie życzliwości, troski o drugiego; zawsze gotowy do pomocy i wiecznie uśmiechnięty - oddany ludziom.
 
Zagłębiając się w zakamarki pamięci próbuję odnaleźć obraz księdza – kapłana przy ołtarzu, proboszcza - budowniczego parafii przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie, wreszcie redaktora naczelnego naszego Duszpasterskiego Ośrodka Dokumentacji i Rozpowszechniania VIDEO – bliskiego wtedy przyjaciela w zmaganiach o wolną Polskę.
Nie ma żadnych fotografii, materiałów filmowych – paradoksalnie, bo przecież zajmowaliśmy się filmem - dokumentowaniem tamtej rzeczywistości, ale wtedy nierozsądne i niebezpieczne by było pokazywanie tego, kto i co robił w gościnnych pomieszczeniach u „pallotynów”.
 
A było tak:
Wiosną 1983, jeszcze w reżimie stanu wojennego, gdańscy pallotyni przymierzali się do utworzenia własnego ośrodka video. Inspiracją okazała się podróż o. Eugeniusza Dutkiewicza do Glasgow, gdzie ks. Marian Łękawa prowadził ośrodek duszpasterski dla Polonii, wykorzystując w swej działalności sprzęt audiowizualny. Amatorska kamera video z przenośnym recorderem VHS w tamtym czasie techniczny rarytas oraz kilka kaset z filmami religijnymi w wersji anglojęzycznej przesłane gdańskim pallotynom przez ks. Mariana Łękawę zapoczątkowują dalszą współpracą. Po zniesieniu rygorów stanu wojennego ujawnia się z kilkuletniego ukrywania szef Telewizji Biura Informacji Prasowej NSZZ „Solidarność” Marian Terlecki, a wraz z nim zakonspirowany profesjonalny sprzęt telewizyjny – kamera z rekorderem U-matic oraz telewizyjny zestaw montażowy – wszystko w najnowocześniejszej technologii firmy SONY.
 
W tamtych realiach jedynie Kościół mógł chronić niezależnych filmowców przed represjami związanymi z działalnością opozycyjną. Przez zaangażowaną czynnie w sprawy „Solidarności” profesor Joannę Penson  współpracującą z hospicjum prowadzonym przez księży pallotynów. Marian kontaktuje się z księdzem Eugeniuszem, który już wcześniej uczestniczył w ruchu w podziemnej „Solidarności” i nie bał się pomóc. Księża pallotyni życzliwie przyjmują propozycję Terleckiego, aby w swym ośrodku wykorzystali profesjonalny sprzęt filmowy Solidarności. Podstawowym celem ośrodka było organizowanie na plebaniach kościołów archidiecezji gdańskiej magnetowidów, na których emitowane byłyby filmy religijne w wersji polskiej oraz własna produkcja filmowa. W styczniu 1984 prowincjał zgromadzenia pallotynów zatwierdził władze Duszpasterskiego Ośrodka Dokumentacji i Rozpowszechniania VIDEO. Kierownikiem został ks. Jerzy Firczyk SAC, redaktorem naczelnym ks. Eugeniusz Dutkiewicz SAC, reżyserem Marian Terlecki. Pierwszym zrealizowanym przez ośrodek VIDEO materiałem filmowym było przeniesienie na ekran spektaklu pt. "Wzlot" Teatru Dnia Ósmego (wg O. Mandelsztama), powstałego w 1984 roku. Do realizacji tak dużego przedsięwzięcia potrzebnych było wiele osób z doświadczeniem realizacyjnym oraz niezbędny sprzęt techniczny, początkujący Ośrodek potrzebował wsparcia. Po pomoc w tej realizacji Marian zwrócił się do mnie jako do doświadczonego w realizacji dźwięku inżyniera i redaktora naczelnego Studenckiej Agencji Radiowej – studenckiego radia Politechniki Gdańskiej zasłużonego dla ruchu opozycyjnego i stanowiącego już wcześniej zaplecze BIPS. Kierownikiem tej produkcji został Marek Łochwicki. Skompletowaliśmy z Wojtkiem Nowickim niezbędny sprzęt dźwiękowy i porwaliśmy się z motyką na słońce – pokusa realizacji niezależnego teatru telewizji była bardzo emocjonująca. Nagrania dokonano w Poznaniu, pod osłoną nocy. "Wzlot", którego premierowe przedstawienie miało miejsce w roku 1982, był ostatnim ze spektakli TDÓ, będących wyrazem buntu, kwestionującego ówczesną politykę reżimu.
 
W konsekwencji Teatrowi odebrano salę i zakazano występów, aktorów przesłuchiwano i aresztowano. Mimo to zespół nadal występował dla środowisk opozycji politycznej, najczęściej w przykościelnych salach.19 października porwany został ks. Jerzy Popiełuszko. W drodze do Poznania byliśmy wielokrotnie kontrolowani przez milicję poszukującą kapelana „Solidarności”. Mimo, że w trakcie realizacji jeden z wynajętych operatorów filmowych, gdy zorientował się, w jakim przedsięwzięciu bierze udział, uciekł w nocy z planu filmowego dokonaliśmy tej pierwszej, niezależnej realizacji filmowej i tak zaczęła się na lata moja działalność w niezależnej wytwórni filmowej. 30 października odnaleziono ciało zamordowanego przez Służbę Bezpieczeństwa księdza. Zaraz potem Marian Terlecki rozpoczął realizację 60-minutowego filmu dokumentalnego pt. "Ksiądz Jerzy". Sytuacja jaka miała miejsce w Polsce pod dyktatem komunistycznych władz - monopol na środki masowego przekazu i konieczność walki o prawdę - umocniła nas wszystkich w przekonaniu, że Duszpasterski Ośrodek Dokumentacji ma istotną misję do spełnienia. Ks. Eugeniusz udostępnił nam pomieszczenie w piwnicy nowobudowanej plebanii parafii Matki Boskiej Częstochowskiej i dał do dyspozycji swój samochód. Grono stałych współpracowników tworzyli: Waldemar Banasik, Andrzej Goliszewski, Alicja Hołdun, Krzysztof Iglikowski, Hanna Karkowska, Marek Łochwicki, Wojciech Nowicki, Włodzimierz Resiak, Jerzy Rozmus i Katarzyna Wojciechowska i moja skromna osoba.
 
Działalność Ośrodka utrzymywana była w całkowitej tajemnicy, wszyscy zdawali sobie sprawę z zagrożenia, jakie niesie trzymanie poszukiwanego przez SB sprzętu telewizyjnego i związanej z mim działalności. Mimo zagrożeń księża, tak jak ksiądz Jancarz z Krakowa, podejmowali ryzyko związane z aktywnym uczestnictwem w działalności opozycyjnej. Ksiądz Eugeniusz do nich należał. Oficjalnie pracowałem na Politechnice Gdańskiej w radiu, a wieczorami i po nocach zajmowałem się sprzętem telewizyjnym i montażem filmów, realizowałem dźwięk w ekipie zdjęciowej. Prawie codziennie widywałem księdza Eugeniusza, który zajęty budową kościoła i sprawami parafii zawsze z ujmującym uśmiechem na twarzy pytał, co właśnie robimy i czy może w czymś pomóc.
 
Posiadając bardzo nowoczesny sprzęt utrwalaliśmy na taśmie działania opozycji i życie Kościoła – w Toruniu realizowaliśmy zdjęcia dokumentujące prześladowania działaczy opozycji przez SB – po filmie „Ksiądz Jerzy” powstał film „Porwani”. Oprócz własnych filmów opracowywaliśmy także wersje polskie filmów zagranicznych – głównie religijnych, a także politycznych. Filmy religijne do prac duszpasterskich, za sprawą warszawskich pallotynów przegrywaliśmy w kinie Episkopatu Polski w Warszawie. Na początku z racji skromnych warunków wgrywanie lektora odbywało się po nocach w tajemnicy w studiu radiowym SAR na politechnice. Lektorem większości filmów był aktor Teatru Wybrzeże śp. Piotr Suchora.  Filmy te były kopiowane na kasety VHS i dystrybuowane przez kościoły w całej Polsce. Ośrodek z Gdańska poprzez swoje filmy zdobywał coraz większy rozgłos. Z czasem przeprowadziliśmy się na ostatnie piętro plebanii do dwupoziomowego mieszkania. Tam też wybudowaliśmy własne studio lektorskie. Pracy i sprzętu przybywało, czasami wręcz mieszkałem na plebanii, ksiądz Eugeniusz widząc wielość zadań, udostępnił nawet swoją kuchnię, zapraszając na obiady i kolacje - zapanowały wręcz rodzinne relacje. Pracami kierowała żona Mariana Terleckiego, Hanka Karkowska, na odchodne zawsze mówiła „dobrej pracy”.  
 
Bywało, że praca pochłaniała tyle czasu, że nie było mowy o codziennym życiu, w końcu przychodziłem do Ośrodka ze swoją narzeczoną Olą Żmudzińską studentką AMG – ja montowałem filmy, a ona kopiowała kasety i robiła swetry na drutach. Kilka lat później ks. Eugeniusz przygotowywał nas do ślubu, ale wyszło inaczej. Do ośrodka przyciągnąłem jeszcze jednego zaufanego Sar-owca - Krzysztofa Pietkiewicza, a wiosną 1985 roku Marian wprowadził śp. Ryszarda Grabowskiego, który pełnił funkcje redakcyjne. Kolejne dziesięć lat, aż do swej przedwczesnej śmierci był jednym z najbliższych współpracowników Mariana Terleckiego. Przez Ośrodek przewinął się także Wiesław Walendziak z kolegami z Ruchu Młodej Polski. Duszpasterski Ośrodek Dokumentacji i Rozpowszechniania VIDEO wspierała - służąc kasetami i udostępniając materiały zdjęciowe - Alma Kadragič, szefowa warszawskiego biura amerykańskiej sieci telewizyjnej ABC oraz jej współpracownicy, m.in. Adam Brodziak, Michał Bukojemski, Marek Latoszewski.
 
Ośrodek prowadził coraz szerszą działalność i mimo całej konspiracji 25 maja. na placu Dzierżyńskiego w Warszawie, w drodze do Ołtarzewa, gdzie odbywał się festiwal pieśni religijnej aresztowano Mariana Terleckiego i towarzyszącą mu ekipę filmową ośrodka pod zarzutem "zaboru mienia wielkiej wartości", czyli nieoddania władzy sprzętu filmowego zdelegalizowanej „Solidarności”, głównie kamery. Filmowcy spędzili dwa dni w areszcie, a Marian Terlecki przesiedział za kratami szesnaście miesięcy. Bez procesu. Ksiądz Eugeniusz był przetrzymywany, przesłuchiwany przez Służbę Bezpieczeństwa, groziło mu aresztowanie. Przecierpiał za swoją odważną decyzję walki o wolne media i za ludzi, którym dzieje się krzywda. Uwięzienie Terleckiego na półtora roku ograniczyło niezależną produkcję filmową w Gdańsku. Jesienią 1986 roku zaczęliśmy w nowym miejscu jako Dział Dokumentacji Diecezjalnej  i Pomocy Duszpasterskich „Video” przy Bazylice Mariackiej, pod patronatem biskupa Tadeusza Gocłowskiego.
 
Ksiądz Eugeniusz wspomagał nas potem w różnych działaniach filmowych, ale wszystkie swoje siły poświęcił drugiemu człowiekowi przez stworzenie polskiego ruchu hospicyjnego.
Bez pomocy księdza Eugeniusza Dutkiewicza losy Video Studio Gdańsk mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej i bardzo jesteśmy wdzięczni „Chudemu”, bo tak Go między sobą nazywaliśmy, że był.
 
Waldemar Płocharski - wiceprezes Video Studio Gdańsk
Fundacji Filmów i Programów Katolickich
 
 
zachodnio-pomorskie pomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie wielkopolskie lubuskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląkie małopolskie podkarpackie świętokrzyskie lubelskie Znajdź hospicjum