Hospicjum to też Życie :: Nowe aspekty pomocy osieroconym rodzinom  
mapa
Fundacja Hospicyjna
Lubię Pomagać
Poznaj Partnerów Projekt Więźniowie Forum wolontariatu pomóż nam pomagać forum napisz pożegnanie
1 procent
Umierać po ludzku
Towarzyszenie i wsparcie w żałobie
Nowe aspekty pomocy osieroconym rodzinom

Autorzy: KRYSTYNA de WALDEN-GAŁUSZKO.
Źródło: W: Rodzina : opieka nad chorym / L.Niebrój, M.Kosińska
Adres wydawniczy: Katowice, 2003
Opis fizyczny: S. 125-128
Charakt. formalna:
RKS
Język publikacji: POL
Punktacja KBN: 3.000

Osierocenie jest stanem psychicznym który występuje u człowieka po stracie bliskiej osoby. Należy go odróżnić od żałoby, będącej przykrą sytuacją tej osoby wraz z wszelkimi formami dotyczącymi określonego sposobu zachowania się, ubioru itp.

W zależności od tego jaką „wartość” dla osieroconego stanowi osoba zmarła – możemy mówić o różnych „stylach” osierocenia.

I tak najbardziej powszechnym stylem występującym zwłaszcza wśród osieroconych małżonków jest tzw. styl „bolesny”. Pojawia się wówczas, gdy zmarły przedstawiał dla osoby osieroconej wielką wartość – zarówno w sensie emocjonalnym jak i poznawczym. Odejście takiej bliskiej osoby powoduje poczucie okaleczenia – przeświadczenie, że część własnej osoby „umarła”. W sytuacji gdy zmarły jest spostrzegany jako „wartość” w sensie poznawczym lecz nie łączą z nią osieroconego więzi emocjonalne może pojawić się styl konfliktowy: śmierć człowieka nie wywołuje żalu, co łączy się jednak z poczuciem winy, pewnego dyskomfortu z tego tytułu.

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja wtedy gdy osoba zmarła nie tylko była emocjonalnie obca lecz również nie była akceptowana poznawczo – „nie stanowiła wartości” wówczas osierocenie (właściwie trudno mówić wówczas o osieroceniu) przybiera postać wyłącznie konwencjonalnej żałoby.

Jeszcze inaczej dzieje się wtedy gdy śmierć osoby bliskiej wiąże się z poczuciem straty – lecz jednocześnie – rodzi poczucie ulgi wywołanej możliwością odpoczynku po bardzo obciążającej długotrwałej i wyczerpującej opiece. Mamy wówczas do czynienia ze stylem „rozszczepiennym”. Jeżeli natomiast osoba zmarła „wypełnia” życie opiekuna – na niej koncentrowały się wszystkie siły i całe zaangażowanie psychiczne – odejście jej wywołuje poczucie utraty sensu  życia. Mówimy wtedy o egzystencjalnym stylu osierocenia.

Przedstawione wyżej style osierocenia wskazują, że nie wszystkie osoby, które straciły bliską osobę wymagają pomocy. Są zresztą i takie, które wprawdzie przeżywają bardzo emocjonalny stan utraty – potrafią samodzielnie wrócić do równowagi lub mają efektywne wsparcie otoczenia, które im to zapewnia. Trzeba ponadto podkreślić, że różni ludzie reagują na tą samą sytuacje bardzo różnie.

W ciągu ostatnich 100 lat poglądy na temat osierocenia a co za tym idzie wskazania terapeutyczne uległy dużej zmianie. W znacznym stopniu fakt ten pozostawał w związku z wzorcami kulturowo-obyczajowymi które w tym czasie drastycznie się zmieniły. Pierwsza połowę XX wieku charakteryzowała fascynacja techniką i postępem – wierzono w możliwości opanowania świata, że sukces zależy od aktywności własnej jednostki. Był to okres dominacji mężczyzn w „życiu publicznym” – Fakt ten rzutował mocno na „obyczaje” i sposób przeżywania osierocenia – Mężczyźni na ogół niechętnie ujawniają swoje uczucia, cenią opanowanie, powściągliwość, rzadko szukają wsparcia u innych. Cenią też sobie własną autonomię i samodzielne rozwiązywanie problemów.

Stąd też wyraźnie akcent położono w tym czasie na podwójne umocowanie osierocenia: jego część emocjonalną lokalizowano w sferze prywatnej, domowej, przynależnej raczej kobietom – natomiast w życiu publicznym ceniono przede wszystkim opanowanie i przekształcenie przeżyć w formę aktywności i zaangażowania w pracę.

W drugiej połowie XX w – po doświadczeniach wojny, holocaustu i obozów zachwiała się wiara w postęp i cywilizację. Ludzie zaczęli ponownie zwracać się ku przeszłości – doceniać rolę uczuć. Ruch ten zyskiwał tym bardziej na znaczeniu że towarzyszyło mu gwałtowne zmiany społeczne. Kobiety masowo i bardzo aktywnie zaczęły się angażować w pracę zawodową i odgrywać rolę w życiu publicznym. To zaowocowało między innymi zmianą postawy wobec problemu osierocenia. Rozwinął się – bardzo kobiecy w swojej istocie ruch ekspresywistów który podkreślał rolę uczuć w przeżywaniu stresu i konieczność jego odreagowania poprzez ujawnienie emocji na zewnątrz – czyli ekspresję.

W latach 90-tych pojawiły się nowe koncepcje, nawiązujące do pogłębionych analiz psychologicznych na utratę osób bliskich, dostrzeżono też inne aspekty emocji osób osieroconych.

Obserwacje te dotyczyły zwłaszcza w grupie osieroconych małżonków – te utraty były określane jako największy stres życiowy (100 pkt na skali stresu). Wyniki obserwacji tej grupy ujawniły że wdowcy reagują częściej i głębiej depresją na utratę aniżeli wdowcy. Częściej popełniają samobójstwa, częściej też występują wśród nich zgony następujące wkrótce po śmierci żony.

Strobe uważa, że mężczyźni na ogół częściej czerpią korzyści z małżeństwa i w związku z tym po śmierci żony są bardziej bezradni w czynnościach domowych i narażeni na konieczność całkowitego przeorganizowania życia, co stanowi dla nich dodatkowy duży stres. Wdowy adaptują się łatwiej do codziennej egzystencji – tym bardziej że w znacznie większym stopniu niż mężczyźni czerpią satysfakcję z kontaktów z innymi ludźmi, doznając od nich skutecznego wsparcia. Ta reguła dotyczy jednak wyłącznie układów małżeńskich –wszystkie inne natomiast utraty bliskich osób (dzieci, rodziców, rodzeństwa) stanowią znacznie poważniejsze przeżycie emocjonalne dla kobiet, które reagują wówczas silniejszym przygnębieniem niż mężczyźni i w znacznie większym stopniu od nich potrzebują profesjonalnej pomocy.

Badanie nad osieroceniem przeprowadzano częściej w grupach kobiet które też chętniej w nich uczestniczyły. Prawdopodobnie dlatego klasycy teorii osierocenia do nich przede wszystkim dostosowali swoje programy pomocy, opierając się na przyjętych ogólnie schematach przebiegu procesu osierocenia. Schemat ten opisywany wielokrotnie przez Parkes’a i Bowlby’ego zakładał że w pierwszym etapie pojawia się u osieroconej osoby szok, odrętwienie i poczucie nierealności. Następnie w drugim etapie następuje stopniowe uświadomienie sobie straty. Pojawiają się paroksyzmy żalu, smutku, rozpaczy a następnie tęsknota, szukanie osoby zmarłej. Wyraża się to przeglądaniem listów, zdjęć, chodzeniem na cmentarz, koncentracją na swojej stracie, połączonej z dezorganizacją życia, trudnościami w codziennej aktywności, przygnębieniem, apatią i izolacją. Stopniowo stan ten łagodnieje – paroksyzmy żalu zdarzają się coraz rzadziej, są też coraz słabsze – w końcu człowiek rozpoczynał kolejny – trzeci etap reorganizacji i powrotu do normalnego życia.

Opierając się na tak zarysowanym przebiegu tego procesu opracowano w miarę dokładny program „pracy nad żalem osierocenia”.

Zakładał on kolejne, w miarę harmonijne i pogłębione przechodzenie osoby osieroconej przez poszczególne etapy, szczególną uwagę zwracając na to by na początku doświadczyć realność straty po to by następnie świadomie przeżyć ból rozstania nie negując go, nie unikając, ani nie tłumiąc. Etap końcowy programu zakłada pożegnanie się ze zmarłym, rozliczenie z bogactwem wspólnej przeszłości, podziękowanie za to, powrót z nowym zapasem energii do życia, z ukierunkowaniem ku przyszłości. Program zdrowienia był ściśle określony czasowo, mieszcząc się w granicach ok. 12 miesięcy. Taki też program przeprowadzania przez proces osierocenia był przez długi okres czasu powszechnie aprobowany jako jedynie skuteczny. Ostatnio zaczęto podważać jego uniwersalność. Stroebe analizując wyniki badań nad efektywnością przedstawionych form pomocy nie znalazł jednoznacznych dowodów na to, że im bardziej ludzie na początku ujawniają swoje emocje, im więcej o nich mówią tym szybciej wracają do równowagi psychicznej. Stroebe i Schmit opierając się na badaniach własnych zaproponował inny model procesu osierocenia. Przedstawiali go jako stan pewnego continuum znajdującego się między biegunem koncentracji na uczuciach: - żalu, tęsknoty i silnego związku ze zmarłym a biegunem aktywności, działania, rozwiązania konkretnych problemów, czasem kontynuacji dzieła osoby zmarłej. Bazując na tak pojmowanym modelu osierocenia zwracali oni uwagę na fakt że ludzie znajdujący się bliżej bieguna aktywności (szczególnie mężczyźni) inaczej przeżywają osierocenie i wymagają innych form pomocy niż osoby reagujące przede wszystkim emocjonalnie. Spostrzeżenie Stroebe i Schmita zaowocowały nowymi propozycjami programów pomocy osieroconym. Początkowo uważano, że większość kobiet i niewielka grupa mężczyzn reagujących bardziej emocjonalnie chce i potrzebuje pomocy skoncentrowanej na uczuciach i zachęcającej do ich ekspresji.

Osoby takie czują się lepiej, gdy terapeuci znają i aprobują uczucia omawiając wówczas ich stany emocjonalne.

Pomoc tego rodzaju jak zauważono nie zawsze jednak skracała okres żalu, natomiast z reguły satysfakcjonowała obie strony. Z kolei jak wiadomo większość mężczyzn zachowywała dystans w stosunku do wszelkich form pomocy uważając że im to nie jest potrzebne – osoby te unikają wówczas z reguły mówienia o swoich emocjach.

Analizując głębiej uzyskane wyniki swoich obserwacji Schmit doszedł do wniosku, że po to by programy pomocy były prowadzone efektywnie powinny zmierzać do umotywowania osieroconych do takich zachowań jakich oni w naturalny sposób unikają. Profesjonalna pomoc zatem zdaniem Schmita powinna zmierzać do zaoferowania ludziom tego czego oni prawdziwie potrzebują a nie tego czego chcą. Opracowany przez niego system pomocy dotyczył wdowców (których zachęcano do mówienia o swoich zmarłych, doprowadzając ich w ten sposób pośrednio do ujawnienia emocji) oraz wdów, które z kolei były skłaniane do rozwiązywania praktycznych zadań i realizowania się w pracy. Wyniki badań istotnie ujawniły obniżenie poziomu stresu po opisanej wyżej terapii w obu grupach. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że program został zastosowany w wybranej grupie osieroconych. Nie wiadomo, czy sprawdzi się on u innych osieroconych zwłaszcza tych którzy przeżywają żal osierocenia w sposób patologiczny prezentując np. szczególnie wysoki poziom depresji. Nie wiadomo także na ile skuteczną będzie ta propozycja z biegiem czasu: wiadomo, że obyczaje i wzorce kulturowe zmieniają się obecnie bardzo szybko, a role społeczne mężczyzn i kobiet ulegają ujednoliceniu. Mimo to wydaje się, że aktualnie program Schmita zasługuje na uwagę i próby wprowadzenia go w życie. Nowe spojrzenie na problem osierocenia i wynikające z niego implikacje praktyczne zawdzięczamy również Susan le Poidevin która zaproponowała wieloobszarowy model osierocenia. Zwróciła uwagę że utrata bliskiej osoby rzutuje nie tylko na sferę emocji osoby osieroconej lecz wywiera tez wpływ na inne obszary jej życia np. obszar społeczny, mobilizując do przyjęcia roli pełnionej dotąd przez osobę zmarłą. Zmiana dotyczy także obszaru stylu życia lub obszaru osobowej tożsamości (identyfikacja osoby wiąże się czasem ze zmianą statusu społecznego, utratą społecznego prestiżu itp.).

Nie wolno w tych rozważaniach pomijać również bardzo ważnego obszaru duchowego który wyraża się często przewartościowaniem dotychczasowego systemu poglądów, nowym spojrzeniem na problem nieśmiertelności, wolności i Boga.

W nawiązaniu do tego ostatniego modelu warto wspomnieć o jeszcze innej propozycji programu pomocy osieroconym. Są osoby, które nie potrafią i nie chcą realizować programu, który nakazuje im odcięcie się od bliskiej osoby zmarłej. W 1966 r Klass pisał o „wewnętrznej reprezentacji zmarłego w życiu osoby osieroconej”, a Walter w tym samym czasie proponował by dostrzec proces osierocenia w innej perspektywie: celem przeżywanego żalu utraty osoby zmarłej nie powinno być przerwanie z nią więzi lecz raczej włącznie jej do bieżącego życia. Tak zrozumiany program pomocy osobom osieroconym zmierzałby zatem do tego by pomóc im znaleźć właściwe miejsce dla swoich bliskich zmarłych w bieżącym życiu. Zmarły pozostaje wówczas w jakimś stopniu wśród swoich bliskich żywych. Jest wcielony w życie rodziny a przeszłość do której należy jest konstruktywnie wbudowana w teraźniejszość, wzbogacając ją.

Zwolennicy programów tego typu argumentują, że pożegnanie zmarłego i zerwanie z nim więzów dla wielu nie jest i nie może być magiczną formułą wyzdrowienia. Każdy człowiek jest unikalny zarówno po względem, swych dyspozycji psychicznych jak i osobistych doświadczeń, poglądów i systemu wartości. Programy pomocy w sytuacjach trudnych muszą być w miarę możliwości dostosowane do każdego indywidualnie.

Wydaje się, że przedstawione wyżej teorie osierocenia i bazujące na nich programy pomocy wskazują na to bardzo duże zróżnicowanie sposobów jego przeżywania. Dobrze się stało, że prawidłowość ta została współcześnie dostrzeżona i podjęto skuteczne próby wdrożenia jej do praktyki.

 
 
zachodnio-pomorskie pomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie wielkopolskie lubuskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląkie małopolskie podkarpackie świętokrzyskie lubelskie Znajdź hospicjum